Mikro-trendy i kryzys tożsamości. Dlaczego zmieniasz styl trzy razy w tygodniu i co na to Twój portfel

W poniedziałek jesteś „Office Siren”, w środę „Corporate Goth”, a w piątek wracasz do „Retro Athleisure”. Algorytmy sprawiły, że zamiast budować własny styl, kolekcjonujemy przebrania. Pytanie tylko, czy pod tymi wszystkimi estetykami z TikToka cokolwiek jeszcze z Ciebie zostało.

Kiedyś zmiana subkultury wymagała wymiany całej garderoby, zmiany muzyki i przebywania w konkretnych miejscach przez lata. Dziś wystarczy nowa paleta cieni, odpowiedni filtr i trzy nowe rzeczy z sieciówki. Przejście od jednej „estetyki” do drugiej zajmuje nam średnio 48 godzin.

Moda przestała być sposobem na wyrażenie siebie, a stała się szybkim kostiumem na potrzeby contentu. Żyjemy w ciągłym lęku przed przeoczeniem nowej nazwy, którą wymyślił internetowy trendsetter. Wynik? Szafy pękające w szwach od ubrań, które do siebie nie pasują, bo każde pochodzi z innej „bajki”.

To najskuteczniejszy zabieg marketingowy w historii ludzkości. Wmówiono nam, że brak zdefiniowanego stylizacyjnego pod-gatunku to brak osobowości. Więc kupujesz dalej, obiecując sobie, że ten najnowszy trend to już naprawdę „cała Ty”. Spoiler: do następnego wtorku.

Podziel się:

Czytaj więcej: