Internet uwielbia teorie spiskowe, ale koncepcja mówiąca o tym, że topowi celebryci są podmieniani na klony, roboty lub sobowtóry, osiągnęła w mediach społecznościowych niewyobrażalne rozmiary. Skąd wziął się ten fenomen i jak do tej spiskowej machiny trafiły takie nazwiska jak Jim Carrey czy Selena Gomez?
Zwolennicy tej teorii twierdzą, że elity rządzące światem popkultury (często wiązane w teoriach spiskowych z tajemniczymi organizacjami) klonują znane osoby, gdy te stają się „nieposłuszne”, ujawniają zbyt dużo prawdy lub starzeją się w sposób uniemożliwiający im dalszą pracę w przemyśle entertainmentowym. Zmiany w wyglądzie, gwałtowne wahania wagi, wpadki językowe czy po prostu zmiana stylu życia są natychmiast interpretowane przez internetowych detektywów jako dowód na podmianę oryginału.
Doskonałym przykładem tego, jak spiskowa machina napędza się sama, stały się wydarzenia wokół Jima Carreya. Pojawienie się aktora na gali wręczenia francuskich Cezarów wywołało w sieci gigantyczną burzę. Internauci zaczęli masowo analizować układ kości twarzy, sposób poruszania się, a nawet ton głosu aktora, twierdząc, że na czerwonym dywanie nie stał prawdziwy Jim Carrey, lecz jego klon lub charakteryzator (w pewnym momencie oliwy do ognia dolał słynny twórca charakteryzacji Alexis Stone). Sprawa urosła do takich rozmiarów, że do teorii o „podrobionym Carreyu” musieli odnieść się oficjalni przedstawiciele gwiazdora.
Selena Gomez od lat znajduje się na celowniku entuzjastów mrocznych teorii. Każda wyraźna zmiana w rysach twarzy, brzmieniu głosu czy gestykulacji gwiazdy jest natychmiast rozkładana na czynniki pierwsze na TikToku i YouTube. W rzeczywistości zmiana wyglądu czy głosu Seleny wynika z jej wieloletnich zmaganiań z toczniem układowym (Lupus), kuracji lekowych oraz naturalnego procesu dojrzewania pod ostrzałem kamer. Dla zwolenników teorii spiskowych jest to jednak „twardy dowód” na cyrograf, podmianę duszy lub instalację nowego klona.
Teorie o klonowaniu gwiazd zaspokajają w nas głęboką potrzebę wyjaśnienia drastycznych zmian u ludzi, których znamy od dzieciństwa ze szklanego ekranu. Łatwiej nam uwierzyć w sci-fi o klonach i potężnym spisku niż zaakceptować fakt, że celebryci – tak jak wszyscy – starzeją się, chorują, przechodzą operacje plastyczne i po prostu się zmieniają.

